Z życia kancelarii

Słowa podziękowania, które mają szczególną wartość

Słowa podziękowania, które mają szczególną wartość

Są podziękowania, które zostają ze mną na długo

Niedawno, po zakończeniu jednej z prowadzonych przeze mnie spraw, Klientka wręczyła mi bukiet kwiatów.

Mogłabym napisać, że było mi bardzo miło.

Bo było.

Ale pomyślałam wtedy o czymś jeszcze.

O tym, jak szczególna jest relacja pomiędzy prawnikiem a człowiekiem, który powierza mu swoją sprawę.

Do kancelarii rzadko przychodzi się wtedy, kiedy wszystko jest dobrze

Zazwyczaj jest dokładnie odwrotnie.

Ktoś właśnie zdecydował się na rozwód.

Ktoś nie wie, co będzie dalej z dziećmi.

Ktoś od miesięcy żyje w konflikcie rodzinnym.

Ktoś stracił bliską osobę, a oprócz żałoby pojawiły się sprawy spadkowe.

Ktoś boi się o majątek, dom albo pieniądze.

A ktoś po prostu dochodzi do momentu, w którym mówi:

„Sama już sobie z tym nie poradzę. Potrzebuję pomocy”.

I właśnie wtedy siadamy razem przy jednym stole.

Prawnik poznaje czasem bardzo prywatną część czyjegoś życia

Żeby dobrze poprowadzić sprawę, nie wystarczy znać przepisy.

Trzeba poznać fakty.

A fakty nie zawsze są łatwe do opowiedzenia.

Czasami dotyczą małżeństwa.

Relacji z dziećmi.

Pieniędzy.

Konfliktów w rodzinie.

Decyzji, których człowiek dzisiaj żałuje.

Wiadomości, których wolałby nigdy nie wysłać.

Sytuacji, o których nie opowiada nawet swoim znajomym.

Dlatego zawsze mam świadomość, że kiedy ktoś siedzi naprzeciwko mnie i opowiada swoją historię, powierza mi znacznie więcej niż dokumenty znajdujące się na biurku.

Powierza mi zaufanie.

A ono w tym zawodzie ma dla mnie szczególną wartość.

Nie każdą sprawę da się zostawić za drzwiami gabinetu

Oczywiście obowiązuje mnie tajemnica zawodowa.

Historie klientów nie są moimi historiami do opowiadania.

Ale wieloletnia praca z ludźmi sprawia, że człowiek zaczyna inaczej patrzeć na wiele rzeczy.

Na relacje.

Na rodzinę.

Na konflikty.

Na to, jak szybko może zmienić się sytuacja, która jeszcze kilka miesięcy wcześniej wydawała się całkowicie stabilna.

I chyba również dlatego nigdy nie chcę patrzeć na osobę siedzącą po drugiej stronie biurka wyłącznie przez pryzmat sygnatury sprawy.

Dla sądu to może być kolejna sprawa w referacie.

Dla prawnika — kolejna pozycja w kalendarzu.

Ale dla klienta często jest to jedna z najważniejszych spraw w jego życiu.

O tym staram się pamiętać.

Są chwile, kiedy klient potrzebuje konkretnego działania

Nie chcę jednak tworzyć obrazu pracy prawnika jako samej rozmowy i empatii.

Klient przychodzi do mnie przede wszystkim po profesjonalną pomoc.

Trzeba przeanalizować dokumenty.

Ocenić sytuację.

O tym, dlaczego przed wyborem sposobu działania najpierw staram się ustalić, co klient rzeczywiście chce osiągnąć, piszę również w tekście „Co właściwie znaczy wygrać sprawę?”

Zidentyfikować ryzyka.

Przygotować strategię.

Napisać pismo.

Przygotować się do rozprawy.

Czasami negocjować.

A czasami bardzo stanowczo reprezentować stanowisko klienta przed sądem.

Empatia nie zastępuje wiedzy i doświadczenia.

Ale wiedza i doświadczenie również nie powinny sprawiać, że przestajemy widzieć człowieka, którego sprawę prowadzimy.

Dla mnie jedno powinno iść w parze z drugim.

Nie obiecuję, że wszystko będzie dobrze

To zdanie jest dla mnie ważne.

Nie wiem, jak zakończy się każda sprawa.

Nie mogę obiecać klientowi określonego rozstrzygnięcia.

Nie mogę również sprawić, że trudna sytuacja przestanie być trudna.

Mogę natomiast zrobić wszystko, co należy do mojej roli:

dobrze poznać sprawę, uczciwie powiedzieć, jak ją oceniam, wskazać możliwe rozwiązania i ryzyka, przygotować plan oraz konsekwentnie go realizować.

A kiedy sytuacja się zmienia — odpowiednio reagować.

Czasami właśnie świadomość, że nie trzeba już samemu analizować każdego pisma, każdej wiadomości i każdego kolejnego ruchu drugiej strony, daje człowiekowi trochę potrzebnego spokoju.

Dlatego kwiaty znaczą dla mnie więcej niż kwiaty

Bukiet po kilku dniach przestanie wyglądać tak samo.

Ale pamięć o geście pozostaje.

Nie dlatego, że traktuję go jako dowód „wygranej sprawy”.

Nie dlatego, że oczekuję podziękowań.

I nie dlatego wykonuję ten zawód.

Takie chwile przypominają mi natomiast, że po drugiej stronie wszystkich pism, terminów, rozpraw i dokumentów był człowiek, który przez pewien czas pozwolił mi towarzyszyć sobie w ważnym fragmencie życia.

A kiedy po wszystkim mówi po prostu:

„Dziękuję”

— ma to dla mnie szczególną wartość.

Po ponad 13 latach wykonywania zawodu nadal potrafię się z takich chwil zwyczajnie cieszyć.

I chyba bardzo dobrze.

Bo nie chciałabym, żeby kiedykolwiek stały się dla mnie rutyną.


Arleta Dub-Brych
radca prawny

Od ponad 12 lat reprezentuję klientów w postępowaniach sądowych. W cyklu „Z perspektywy radcy prawnego” piszę o pracy prawnika również od strony, której nie widać w przepisach i aktach — o zaufaniu, odpowiedzialności i ludziach powierzających mi swoje sprawy.

Jak wygląda pierwsze spotkanie w kancelarii?
Jeżeli zastanawiasz się, jak przygotować się do rozmowy z prawnikiem i czego możesz spodziewać się podczas spotkania, zobacz stronę Pierwsza konsultacja.

Obszar działania: Niegowa, Koniecpol, Szczekociny, Włodowice, Siewierz, Ogrodzieniec, Olkusz, Katowice, Częstochowa, Poręba, Poraj, Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza, Będzin, Zawiercie, Myszków, Żarki, Lelów

Wstecz

Radca prawny

Arleta Dub-Brych

Od ponad 13 lat pomagam klientom podejmować świadome decyzje w sprawach, które dotyczą rodziny, dzieci, majątku, spadku i nieruchomości. Analizuję sytuację, wskazuję możliwe rozwiązania i ryzyka, przygotowuję strategię oraz reprezentuję klientów przed sądem.

Telefon+48 883 768 968 E-mailbiuro@legeartis-kancelaria.pl